Portal
 
Ośrodek
Sportu
Biblioteka Publiczna
T. Przyjaciół Radzymina
PZW 19 Radzymin
PZŁ - Koło
Przepiórka
OSP Gm.
Radzymin
UMiG
Radzymin
Powiat Wołomiński
 
 
 
napisz do RPInfo.pl
ROK ZAŁOŻENIA 1947
 
 
ul. Korczaka 1,  05-250 Radzymin, 
 
:)
Zdjęcie koła
 INFORMACJE ... - Prasa i Opowiadania
      « powrót
REKORD ZA STODOŁĄ
04.12.2010
Jan Wójcik  
Nikt nie przypuszczał a już najbardziej młody myśliwy, że zające tak bardzo lubią przebiegać przez otwarte wrota bezpańskiej stodoły. Toteż kiedy rozprowadzający wskazał mu stanowisko za rozwalającą się ze starości opuszczoną stodołą, stojącą samotnie pośród pola, w której hulał wiatr, jako że wrota ktoś już dawno zabrał na ognisko, tylko westchnął smętnie. Starsi wiekiem i stażem myśliwi, jakby mu trochę współczuli. Tutaj na pewno nic nie przyjdzie, nie zawita nawet zabłąkany wróbel, nie mówiąc już o zającach.
Kiedy ruszyła naganka Józef Sajnóg, bo to on był tym młodym myśliwym ustawionym za stodołą, ze smętkiem przyglądał się jak w miocie hasały zające. Z prawej stał nemrod, którego nazwisko przywołamy później na świadka tegoż zadziwiającego wydarzenia. Kiedy naganka zaczęła się zbliżać, szaraki za wrota do wolności obrały sobie nieistniejące wierzeje stodoły, za którymi stał myśliwy nie dowierzający własnym oczom. Jeden po drugim w rytmie pozwalającym na przeładowanie broni, prosto pod lufy, przedefilowało nań siedem zajęcy. Ósmego dostrzelił, chociaż po prawdzie nie musiał tego robić, stojący po prawej, nemrod Jan Łoboda, widocznie wielce zirytowany niezrozumiałym zachowaniem tylu gachów.
Ponad trzydzieści lat temu, czekałem w opustoszałym holu dworcowym na północny pociąg z Pasymia do Warszawy. Wszystkie wahadłowe drzwi wejściowe holu były powyrywane, zapewne przez miejscowych chuliganów. Nocny mrozek trzymał, chociaż zima zdecydowanie miała się już ku końcowi. Usiadłem w kącie, gdzie nie docierały zimne podmuchy wiatru, nie mającego żadnej zapory. Nagle przez hol, wprost na perony, jeden za drugim, przekicały cztery zające, jako że zaczynały się pierwsze parkoty. Myślałem, że śnię. Wyszedłem za nimi na peron. W świetle peronowych lamp zabawne zajęcze zaloty i igraszki trwały w najlepsze.
To niecodzienne zdarzenie przypomniało mi się, kiedy w koleżeńskim gronie zastanawialiśmy się nad przyczyną, dla której zające, idące jak oszalałe na Józka, wybierały właśnie taką a nie inną trajektorię ucieczki. Ale co innego wczesnowiosenne parkoty, a co innego polowanie. Po pewnym czasie doszliśmy do wniosku, że zapewne zającom widzącym dwóch myśliwych, stojących po kilkadziesiąt metrów od stodoły, najłatwiej będzie przemknąć między nimi. Bo stara stodoła dotychczas nigdy nie strzelała. A że za stodołą akurat stał młody myśliwy, to jego łowieckie szczęście. Tego rekordu w kole "Przepiórka" nikt do dziś nie pobił i zapewne długo nie pobije.